PomocPočet položek v košíku: 0
Počasí v údolí
Miliczteď14°den16°noc5°Sułówteď15°den17°noc5°Żmigródteď15°den17°noc5°Przygodziceteď14°den15°noc6°Krośniceteď14°den16°noc5°Odolanówteď14°den16°noc5°Stawnoteď13°den16°noc6°Ruda Milickateď13°den16°noc6°Ruda Żmigrodzkateď14°den16°noc6°Ruda Sułowskateď14°den16°noc6°Dębnicateď14°den15°noc7°Antoninteď14°den15°noc6°Niezgodateď14°den16°noc5°Joachimówkateď13°den15°noc6°Grabownicateď13°den16°noc6°Miliczteď14°den16°noc5°Sułówteď15°den17°noc5°Żmigródteď15°den17°noc5°Przygodziceteď14°den15°noc6°Krośniceteď14°den16°noc5°Odolanówteď14°den16°noc5°Stawnoteď13°den16°noc6°Ruda Milickateď13°den16°noc6°Ruda Żmigrodzkateď14°den16°noc6°Ruda Sułowskateď14°den16°noc6°Dębnicateď14°den15°noc7°Antoninteď14°den15°noc6°Niezgodateď14°den16°noc5°Joachimówkateď13°den15°noc6°Grabownicateď13°den16°noc6°
Znajdując pieśń

Hlas z údolí

Znajdując pieśń

Rykowisko, ten niepowtarzalny spektakl natury trwa już w najlepsze, a w Dolinie Baryczy jest ono wyjątkowo malownicze dzięki stawom i przepięknym lasom. Magdalena Fortuniak opisała w swoim wierszu wrażenia z jednego ze spotkań z naturą. Autorka mieszka tuż przy granicy rezerwatu i wrzesień to dla niej wyjątkowy czas - czas słuchania odgłosów dzikości i jej podpatrywania. Bo tylko wtedy jelenie ukazują nam swoją potęgę.

Magdalena Fortuniak2 min čtení33

Tento text je k dispozici pouze v polštině.

Idę wolno krawędzią cembrowiny mroku wrzucając do niej stygnący blask dnia. Uważna jak pająk, którego ćma wzywa drganiem pajęczyny.

Świat zrzuca z siebie realność jak kieckę co w dzień nas zdobi a nocą nieznośnie uwiera. Ruszam na spotkanie czegoś, co mnie woła, a co wciąż zagłuszam jazgotem zwykłości. Miękki lot gacków plusk bobrzego ogona krzyk sójki, klangor żurawi tęskny nosowy hejnał - łabędzi krzykliwych.

Chłonę je łapczywie całą powierzchnią duszy pofałdowanej jak blaszki wtulonych w brzozę kurek. Lecz nagle dusza zamiera, bo odnajduje swą pieśń.

Wyrzucany z potężnej jeleniej piersi ryk co wypruwa bebechy tratuje, miażdży, przenika i mrozi nawet szpik. Łoskot z trzewi dzikości zakończony charkotem choć przeraża, jest skargą choć niski, dotyka nieba. Niewysłowiony i wolny Nie-do-ujarzmienia.

Przerwie go tylko pocisk co rozsadzi to serce Tak totalnie dosłownie buchające miłością, a czułą potęgę natury zmieni w ciało i krew.

To ciało nazwą tuszą, a jego krew - farbą, by oskórować króla z majestatu śmierci. Będzie leżał u stóp tych, którzy by nie śmieli stanąć z nim oko w oko bez dymiących strzelb. Zrobią sobie z nim zdjęcie z dumą licząc, ile miał lat i opijając zwycięstwo tubylczym toastem.

W pysk włożą gałązkę ostatni kęs z uczty życia a z jego serca wyrwą kość swego patrona resztę dając oprawcy na niedzielny gulasz.

image

image

image

image

Poslechněte si pohádku z Ptasií Doliny

Po přečtení přejděte k audio pohádkám a poznejte hrdiny.

5,0